Asset Publisher Asset Publisher

Back

49 stopni Celsjusza w Indiach, 51 stopni - w Pakistanie!

49 stopni Celsjusza w Indiach, 51 stopni - w Pakistanie!

Oto majowe doniesienia w prasie i telewizji. Upał w zasadzie nie do zniesienia. W takich warunkach trudno normalnie funkcjonować, dlatego wiele osób w tych krajach pracuje tylko rano i wieczorem. Rolnicy tracą swoje plony, a mieszkańcy gromadzą zapasy wody pitnej, bo nie wiadomo na ile jej jeszcze starczy. Wysoka temperatura utrzymuje się także w nocy, co jest bardzo złą wiadomością, bo wtedy ciało człowieka odpoczywa. A przy takich upałach to praktycznie niemożliwe.

Z badań wynika, że takie fale upałów będą coraz częstsze. Kiedyś zdarzały się w Azji Południowej raz na 312 lat. Dziś – prawdopodobieństwo wzrasta do jednego razu na 1,15 roku – wyliczają brytyjskie służby meteorologiczne. Dlaczego?

Może trudno sobie wyobrazić, co dzieje się w New Dehli, ale także na własnym podwórku odczuwamy skutki zmian klimatu. Susza, susza, susza. To słowo na przełomie maja i czerwca media odmieniały przez wszystkie przypadki. Znaczenie tego słowa znają już najmłodsi, ale wyobrażenie o tym co będzie dalej, jeśli brak wody będzie się pogłębiał już nie jest takie proste. A może jest – tylko w ogóle o tym nie myślimy.

Sięgnijmy ponownie do prasy, w której czytamy: "W Kanadzie poważna susza doprowadziła do tego, że prognozowane poziomy produkcji pszenicy i rzepaku będą o 35-40 proc. niższe niż poziomy z 2020 roku. W Stanach Zjednoczonych poziom jednego jeziora nad rzeką Kolorado w lipcu spadł o 47 m, do najniższego poziomu w historii. Z kolei Afryka stoi w obliczu wysokiego ryzyka braku opadów przez czwarty sezon z rzędu, co oznacza najgorszą suszę od 40 lat.”

Nie tylko tam. Od początku roku w lasach wybuchło ponad 3000 pożarów. To tyle ile w całym roku 2017 i dwa razy więcej niż minionym w roku. W Obornikach nie jest najgorzej, ale na Mazowszu, w powiecie grójeckim tylko jeden pożar strawił ponad 100 ha. Doszczętnie. 200 strażaków i 55 samolotów walczyło z żywiołem, który potęguje skrajna susza.

Można powiedzieć, że to bardzo pesymistyczny obraz, ale jeśli taka refleksja się pojawi, to jest to pierwszy krok do zrozumienia całości problemu. Bo niestety idąc w ślad za nauką wiemy, że „lepiej to już było”. Żyjemy w czasach bardzo niestabilnych, pogodowo i geopolitycznie, ale pamiętajmy przy wieczornych rozmowach, ze galopująca inflacja to nie jest najgorsze co nas dotyka.

Zobaczymy co przyniosą lipiec i sierpień, ale aby choć trochę poprawić sytuację musiałoby padać bez przerwy przynajmniej miesiąc. Zwłaszcza w Wielkopolsce szczególnie dotkniętej brakiem opadów. Mimo głębokiej wiary w cuda na taki los chyba nie ma co liczyć. Zwłaszcza, że na czas żniw… potrzebne będzie słońce.